Rozdział 1.

Kilka słów od autorki: Rozdział jest napiętnowany erotyzmem. Podkreśliłam to już w pobocznych informacjach, ale będę o tym przypominać. Lubię erotyzm i opisywać z nim związane sceny. Jestem typem osoby zboczonej, jaka nie wstydzi się swoich fantazji i wykorzystuje je w pełni sposób w opowiadaniach. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu bo tym razem przygotowałam więcej gorących pomysłów. A więc zapraszam!  

            Uchylił szeroko powieki, stykając swoją ciemną toń powiek, z promieniami słońca. Nic nie mówił, tylko z całych sił, kopnął nogą talerz, jaki powędrował do strażnika. Usłyszał głośny śmiech, mierząc zimnym spojrzeniem, sługę. Nienawidził ludzi, gardził nim tak do tego stopnia, że wykorzystywał i bawił się sprawnie emocjami i uczuciami. Sprawiało mu to satysfakcję. Można by powiedzieć, że zadowalał się, czyimś bólem. Nawet w przeszłości, kiedy na oczach matki, wbił nóż własnemu ojcu, aby odebrać tron.
            - Żałosne – mruknął, a jego ton głosu, pełen nienawiści i pogardy, przestraszył strażnika. Stanął, jak na dębach, przypatrując się więźniowi. Para czarnych tęczówek wodziła po nim, lustrując, oceniając. Zadygotał, zauważając mord w oczach. Pisnął, zbliżając się do innej kraty, aby nie spoglądając w hebanowe oczy. Były straszne. Podskoczył, kiedy tuż przed nim znalazł się mężczyzna i bez słów, przejechał po jego krtani, bez oporów. Opadł, a sprawca bez słów znikł.
            Mógł zadowolić się na nowo wolnością. Był królem. A królowi wolno wszystko!

            Poczułam silne kopnięcie w brzuchu, przytrzymując się ściany. Było to już któryś raz, odkąd dowiedziałam się o zaistniałej sytuacji od przyjaciela. Był nim rozkapryszony, przyjacielski i dziecinny Uzumaki Naruto. Ufałam mu. Pomagał mi, kiedy zostałam sama. Cieszyłam się, że mogę na kimś polegać. Głośno odetchnęłam, odsłaniając firanę okna i przypatrując się pogodzie. Za oknem padał deszcz, jaki w pewien sposób informował o swoim istniejącym fatum.
            Mruknęłam pod nosem, słysząc pukanie. Powoli zbliżyłam się do drzwi, przypatrując przez małą dziurkę, kto gościł. Rozchyliłam natychmiastowo powieki, kiedy zauważyłam znajomą twarz. Czekała, aż wrota się otworzą i zaproszą go do domu. Nie wiedziałam co robić, udawałam. Nie chciałam słyszeć. Skuliłam się, widząc przed oczami zapomniane momenty. Zatkałam uszy, czując łzy, jakie ściekły po moich bladych policzkach. Wydawało mi się, że przed chwilą czułam jego ramiona, które mnie otaczają, namiętne wargi. Było to zwykłe złudzenie.
            Ignorowałam nadal pukanie, masując dłonią brzuch. Musiałam się uspokoić. Był nikim. To tylko przelotna chwila, Sakura! Otrząśnij się, on nic do ciebie nie czuje. Chciał użyć twojego ciała do zaspokojenia popędu, nic więcej. Przestań dramatyzować. Jesteś silna, poradzisz sobie, a więc otwórz te pieprzone drzwi! I tak zrobiłam, zapraszając niespodziewanego gościa, jaki wszedł bez żadnego zaproszenia. Zapomniałam. Nie miał żadnych manier, nawet jako król.
            - Czego tu szukasz? – zapytałam, opierając się o ścianę i zagłębiając w dwie pary ocząt. Przypatrywały mi się, aż skupiły na jabłko na stole. Panowała między nami cisza. Nie rozumiałam tej gry, ale chciałam ją skończyć, wydając z siebie głośny oddźwięk, kiedy podszedł i uniósł mój podbródek. Rozchyliłam oczy ze zdziwienia, wyczuwając na ustach, jego stęsknione, niecierpliwe wargi. Zadrżałam, opierając się jakiś czas. Niszczyłam i dusiłam swoje pragnienia. Nie mogłam mu ulec, ale kiedy zjechał dłonią na pośladki, ściskając je i prześlizgując ciepłymi ustami, zajęczałam. Nie umiałam się powstrzymywać, ani dłużej hamować, pozwalając na igraszki.       
            Otwierałam teraz wrota – całą siebie. Oddawałam mu się, unosząc w ponową krainę rozkoszy, stykając utęsknione ciała ze sobą. Wydawałam z siebie rozpaczliwy głos, kiedy opuszkami palców, zahaczył o moją łechtaczkę. Wpierw wodził, a potem lekko nakierował do wejścia, wchodząc powolutku i budząc rozespany kwiat.

            Uchyliłam szeroko powieki, zrywając się gwałtownie w nocy. To tylko sen? Tak. Odetchnęłam z ulgą, ocierając krople potu. Byłam spokojniejsza, ponieważ nie chciałam w tym momencie widzieć Uchihy. Był, jak koszmar. Prześladował w najmniej oczekiwanym czasie i powodował, że rozpadałam się przed nim, jak mała bezbronna dziewczynka. To trafne określenie, Haruno.
            - Powinnam o nim zapomnieć – powiedziałam, przeciągając się i wzdychając. Odgarnęłam włosy, wspominając minione chwile, jakie wydawały się być niczym innym, jak złudzeniem. Od samego dzieciństwa gardziłam takimi mężczyznami. Wiedziałam, że przynoszą kłopoty, dlatego unikałam najprzystojniejszego syna i jednocześnie księcia z klanu Uchiha. Ale moja druga natura, gdy widziała go samotnego nad rzeką, kazała mi się zaopiekować tym chłopczykiem. I tak zrobiłam. Zyskałam w jego oczach, dopóki nie wyjechał i nie pozostawił samą.
            Z czasem powrócił, dorastając i proponując mi pracę u siebie. Byłam zaskoczona, ale uznałam, że dlaczego nie? Może chcę mi pomóc? Tak sądziłam, ale cały czas się myliłam. Żyłam w przekonaniu, że to ten sam chłopczyk, jaki potrzebował pomocy i wsparcia. Gdzieś w oddali widziałam małe dziecko, szukające schronienia. Nie rozumiałam, dlaczego tak panicznie chciałam mu pomóc! Przecież gardziłam wszystkim, co mieni się złotem!
            Wzdrygnęłam się, nadal rozpamiętując. Skorzystałam z nieoczekiwanej oferty, ponieważ musiałam zapracować na mieszkanie. Cały czas wychowywałam się sama, a teraz pragnęłam znaleźć swój życiowy cel. I tak uczyniłam, wchodząc do wystrojonego zamku. Był, jak z baśni, gdzie Kopciuszka poszukuje swojego Księcia. Jednak nie była to taka historia. Nie wiedząc, co się stanie, przyjęłam posadę, jako sprzątaczka. Harowałam każdego dnia po wiele godzin, wracając do domu późno. Z czasem Uchiha zaproponował mi nowy staż, jako pokojówki. Zgodziłam się ze względu na wyższą pensję, ponieważ nie było mnie stać na nic przyzwoitego. Aż pewnego razu podszedł do mnie… Widziałam tą scenę, śniła mi się, prześladowała!

            Byłam w pokoju. Właśnie zamierzałam się ubrać, ponieważ zmokłam w trakcie ulewy, całkowicie zapominając o parasolce. Szybko i nerwowo zapinałam guziki. Wiedziałam, że jestem spóźniona, dlatego poprawiłam rękawy i dekolt. Czułam się dosyć dziwnie w tym ubraniu. Od kilku dni nosiłam bardzo obcisłą suknię, jaka wyzywający sposób opinała pozostałe detale mojego ciała. Krępowało mnie to, ale Pan Uchiha wydawał się dobrze bawić zaistniałą sytuacją.
            Spojrzałam na siebie w lustrze. Cała zadygotałam, przypominając sobie o ulewie. Przeklęłam, szybko wycierając długą kaskadę różowych włosów w ręcznik. Gdy się odwróciłam, zauważyłam dwie pary oczy. Świdrowały i taksowały. Mocno się speszyłam, zasłaniając piersi.
            - O co chodzi, Panie? – zapytałam, kłaniając się, ale podniósł mój podbródek. Przypatrywał się bez słów, aż popchnął mnie na łóżko. Próbowałam się wyrwać, ale pochylał. Jego wzrok był pusty, bez uczuć, ale pocałunek w jakim wtargnął na moje terytorium, rozbudził we mnie – tą część kobiecą, jakiej nie znałam. Zamruczałam, odrywając się i widząc pożądliwe spojrzenie skierowanie w moją stronę.
            - Zapłacę podwójną cenę, jeżeli zostaniesz moją prywatną pokojówką, Haruno – powiedział, przygryzając płatek ucha i przejeżdżając po nim językiem. Zamruczałam, zaciskając dłonie na jego gęstych czarnych kosmykach. Ledwo panowałam nad sobą, ponieważ był moim pierwszym. Nikt nigdy w żaden sposób się tak do mnie nie zbliżył. Zawstydzało mnie to i przerażało. Nie rozumiałam, czemu chciałam więcej, dlatego odsunęłam się, poprawiając i skłaniając.
            - Wybacz, Panie. Nie jestem zainteresowana twoją ofertą – i odeszłam. Jeszcze kilka sekund i bym oddała się królowi! Co ty Haruno wyrabiasz?! Postradałaś myśli?!

            Nie były to wszystkie zaistniałe sytuacje, wiele razy mu się upierałam, ale znalazł na mnie sposób i to dosyć skuteczny. Chciałam go. Wyczuwałam w nim dominację i siłę, jakiej potrzebowałam, dlatego pozwoliłam mu się ostro pieprzyć. Uwielbiałam to. Było to coś, co sprawiało, że przenoszę się do krainy szczęścia, wzbijając z nim razem wszystkie szczyty i góry.

            - Musimy porozmawiać. Znajdziesz mnie w gabinecie – powiedział chłodno, poprawiając kołnierz i wychodząc. Westchnęłam, zbierając ubrania i porządkując. Szybko udałam się na miejsce spotkania, siadając na krześle i spoglądając na ziemię. Zastanawiałam się, dlaczego mnie zaprosił w to miejsce. Czy wykonywałam źle swoją pracę? Chciał mnie zwolnić? Nie rozumiałam niczego, ale kiedy usłyszałam przekręcane drzwi, zorientowałam się co zamierzał. Chciał mnie uwieść! Zadrżałam, ściskając brzeg sukni i rozszerzając zielone tęczówki ze zdziwienia.
            - Lubię takie niegrzeczne dziewczynki – rzekł stanowczo, popychając krzesło na ziemię. Wypadłam z niego, znajdując się na podłodze i widząc Uchihę przed sobą. Uśmiechał się do mnie, przybliżając i całując. Dłońmi niecierpliwie krążył po sukni, zaciskając i mocno ściskając piersi. Gdy znudziła mu się ta czynność, rozerwał uszytą rzecz, przypatrując. Drżałam niby z przerażenia, ale bardziej z fascynacji, gdy błądził oczami. Taksował. Zapamiętywał. Mój oddech był coraz cięższy, a policzki przypominały czerwień róży. Próbowałam wydusić z siebie głos, ale nie pozwolił mnie. Zacisnął dłoń na szyi, aby utwierdzić, że ma nade mną władzę, a potem wpił usta. Całowały – tak żarliwie i namiętnie, że oddawałam je lubieżnie z dziwną tęsknotą. Prosiłam non stop o więcej. Wręcz błagałam, aby mnie nimi karmił!
            - Lubisz się pieprzyć? – zapytał, a ja nie odpowiedziałam. Rozchylałam powieki, kiedy przenosił pocałunki na szyi, zniżając do piersi i przygryzając. Wyginałam się, odpowiadając na jego gesty, głośnymi jękami. Czułam, jaki był gotowy. On wrzał, a ja wraz z nim. Poznawałam jego reakcje, nową stronę, którą mi ofiarowywał. Było to cudowne!

            - Tak – odpowiedziałam, drżącym głosem z pożądania, kiedy zniżał się i przejechał językiem po brzegu moich ud. Rozchyliłam je bardziej, zapraszając do moich wrót. Pokierowałam go we właściwą stronę, odczuwając coś nieznanego. Wyczuwałam jego ciepły oddech, drażniący moją czeluść rozkoszy. Powodował, że zatapiałam się i zachęcałam, aż gdy rozbudził we mnie kobietę, pozwoliłam mu wejść. Był pierwszym, jaki mnie posmakował i który się ze mną pieprzył.


          
            Zastanawiam się, czy napisać Rozdział 2 i dopiero Epilog. Decyzję podejme w następnym tygodniu i sami się przekonacie, jakie losy czekają naszą dwójkę. Dziękuję za krytykę. Postaram się popracować nad tym, mam nadzieję, że widać efekty ;p

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Poczekaj cierpliwie. Postaram się dokończyć tą historię w najbliższym czasie :)

      Usuń